Aiki jutsu

Dlaczego Aiki-jutsu a nie Aikido.

Nie chcę się ograniczać do Aikido we współczesnej formie. Interesowały mnie zawsze korzenie aikido czyli Daito-ryu, jak i ogólnie ju-jitsu.

Sekcja Aiki-jutsu pozwala mi się zrealizować w tym temacie. Główna oś nauczania to aikido, ale techniki są nieco twardsze, ruchy bardziej statyczne i nie tak obszerne.

Sam trening bardzo podobny i bezpieczny. Ćwiczymy delikatnie – to ćwiczący sam decyduje kiedy chce wejść na wyższy poziom realizmu (a więc i potencjalnego bólu).

kote gaeshi

Aiki-jutsu a Aikido – podobieństwa i różnice

Aikido opiera się na Daito-ryu, ale skupia się na aspekcie filozoficznym – nie-agresji i harmonii ze wszechświatem. Oczywiście aikido się rozwija, ale ma walory raczej rekreacyjno-zdrowotne niż praktyczne. Jest też uproszczone w warstwie technicznej, a przez swą filozofię ograniczone w skuteczności (ma być nie brutalne).

W aiki-jutsu zaś nie oczekuje się współpracy uke, technika ma działać na każdym. Jak mówi przysłowie: „Jeśli w czasie treningu partner uśmiecha się – to jest aikido, jeśli to nie uśmiech tylko grymas bólu – to aiki-jutsu”. Są mocniejsze ataki, ale i w obronie zdecydowane wejścia i dźwignie. Przez co zastosowanie praktyczne jest lepsze niż aikido.

Podczas gdy aikido dąży do idealnej harmonii, form pokazowych, opierając techniki na współpracy (i ryzykując pogardę w świecie sztuk walki – określenia „pussy-fighting” czy „balet” są znane), o tyle w aiki-jutsu dąży się do skuteczności, mimo tych samych (nie ukrywajmy – archaicznych) ataków, wydobywając z tradycji samurajskich to co najlepsze.

Większość współczesnych stylów aikido traktuje aiki jako proces delikatnego mieszania się z przeciwnikiem w celu kontrolowania go. Daito-ryu Aikijujutsu przylega do tradycyjnego podejścia i traktuje aiki jako potężny podmuch energii duchowej, niewiele różniący się od obecnego w karate kiai.

Chcącym poznać bliżej sztukę aiki jutsu – polecam zapoznać się z tym, co pokazuje mistrz Katsuyuki Kondo; dla chętnych zagłębić się w niuanse aiki – to co pokazuje Seigo Okamoto. To są rzeczy trudne, ale ciekawe.

Jeśli chodzi o książki – jedyna dostępna w języku polskim, a jednocześnie dobrze napisana, to „Legendarne korzenie Aikdo – Aiki Jujutsu Daitoryu”

Troszkę historii aikijutsu

Powstało w Japonii, a jego początki są legendarne i sięgają IX w.  Rozwijało się ono – wraz z innymi sztukami wojennymi – najpierw w obrębie klanu Minamoto, potem Aizu.

Daito-ryu, które jest głównym nurtem aiki-jutsu, zostało stworzone przez Sokaku Takeda właśnie na podstawie oschiki-uchi – tajemnej sztuki walki klanu Aizu, którą posiadł od ostatniego daimyo tego klanu, Tanomo Saigo.

oschiki-uchi  było sztuką walki „pałacową” – dla „ochroniarzy” szoguna i elity samurajskiej – i jest to widoczne w warstwie technicznej. Większość dotyczy obrony w takich właśnie sytuacjach, czyli dużo technik w pozycji siedzącej, obrona przed pojmaniem przez kilka osób i wiele innych.

Rzetelnie historia aiki-jutsu jest opisana w książce Toshiro Obata „Samurai aikijutsu” (jęz.ang.). Jeżeli ktoś nie boi się innych języków obcych (rosyjskiego – który w przypadku ery Google Translatora nie jest  przeszkodą) – jej tekst jest tutaj http://dojo.in.ua/aiki_jutsu01 (zakładki od 2 do 6)

Genealogia mistrzów w miarę rzetelnie (pomijając ostatnich „dolepionych” czyli Katsumi Tanemura i nowsze)  – opisana i zilustrowana tu http://web.me.com/sogobujutsu/Godaishin_Dojo/Daito_Ryu_Linage.html . (jęz. ang.) Ze współczesnych zabrakło tam np. Takuma Hisa (który jako jedyny otrzymał pełen przekaz Daito-ryu od Sokaku Takeda).

Daito-ryu liczy 2884 techniki. Więcej – tutaj: http://www.asahi-net.or.jp/~de6s-umi/tkm05.htm (ang.)

4 odpowiedzi na “Aiki jutsu”

  1. Tak szczerze powiedziawszy, czytając książkę „Legendarne korzenie aikido” miałem wrażenie, przeglądając fotografie większości poszczególnych technik, że znaczących różnic między Daito-ryu a Aikido nie ma, przynajmniej w opisywanych technikach podstawowych (nawet nazwy są podobne). Granice wydają się być bardzo cienkie….
    Trochę szkoda, że mało uwagi książka poświęca atemi, bo na tym szczególnie mi zależało.

    1. Bo Daito-ryu jest bazą aikido, i szkoda że współcześnie ten fakt jest tak wstydliwie przemilczany. Gdyby nie Daito-ryu aikido by nie powstało. I gdyby nie Aikido – dziś Daito-ryu byłoby całkowicie zapomniane.
      Wspomnianą książkę źle wspominam. Była dla mnie kompletnie nieczytelna. Dopiero po latach, kiedy w międzyczasie zobaczyłem wiele filmów z daito-ryu, jest czytelna i ma sens.
      Dodam jeszcze, że jak dla mnie – oprócz podobieństw – zawiera wiele technik które w aikido nie uświadczymy.
      Daito-ryu ma dla mnie tę wartość, że można nim „łatać” aikido bez sięgania na „obcy teren” (karate, krav maga).
      No i oczywiście wartość podstawowa – szkoła uznana, z tradycjami, o wielkich walorach poznawczych i źródło wielu inspiracji.

      1. Zgadzam się całkowicie. 🙂
        Panie Adamie, taka jeszcze moja ostatnia dygresja również w kontekście tego, o czym dyskutowaliśmy pod „Aiki budo”. Pytanie, czy w zaistniałej sytuacji w ogóle warto rozdzielać Aikijujutsu od Aikido w sensie organizacyjno-treningowym, zwłaszcza że nie ma u nas licencjonowanych instruktorów Daito-Ryu? Wspominał Pan o ograniczeniach czasowych w treningu aikido i że trzeba przerabiać materiał, żeby każdy mógł zdać kolejny egzamin i dlatego wprowadzenie technik Daito-Ryu może być problematyczne. Można jednak podejść do tego z innej strony:
        W zależności od sekcji treningi odbywają się średnio od 3 do 6 godzin w tygodniu. Często występuje też „sub-trening” w postaci broni (bokken, jo i tanto). Może nie byłoby złym pomysłem, żeby – zwłaszcza jeśli jest możliwość trenowania większej ilości godzin w tygodniu – wprowadzić „sub-trening” Aiki-jujutsu, np. przysłowiowa „godzina z Daito-Ryu”, gdzie adepci uczą się tych technik, które pomogą im w zrozumieniu Aikido i udoskonaleniu swych umiejętności SW na poziomie ogólnym. Mowa oczywiście o technikach i ćwiczeniach, które nie będą się dublowały z Aikido tylko pozwolą je w rozsądnym zakresie uzupełnić.
        Wprowadzając odrębne zajęcia troszeczkę robi się konkurencja dla sekcji Aikido, bo i tu i tam ćwiczy się pady, i tu i tam kopnięcia są rzadkością, i tu i tam jest kotegaeshi czy yonkyo etc. W rezultacie duża część programu się zdubluje, a przy kilkunastu chętnych na trening może 7 pójdzie na Aikijutsu a 7 na Aikido, podczas kiedy mogliby ćwiczyć w jednej, silniejszej grupie. Skoro nie ma ważnych licencji na Daito-Ryu, to tym bardziej nie ma co się przejmować, no chyba że Polska Federacja Aikido czy inna wierchuszka mogłaby się czepiać… Co więcej, taka „zjednoczona” grupa Aikido może poszczycić się tym, że pielęgnuje tradycję i nie zapomina o swoich korzeniach. Dla wielu może to stanowić czynnik zachęcający i świadomość, że ich aikido będzie jednak czymś więcej niż tańcem-baletem.
        Można też zrobić inaczej: utworzyć powiązaną sekcję współpracującą, działającą np. na zasadzie, żę jak nabyło się podstawowe umiejętności w aikido (np. 5 lub 4 kyu), to można dodatkowo trenować w grupie Daito-Ryu (czyli odrębny trening dodatkowy z oddzielną opłatą dla chętnych). Nie dopusza się za to nowicjuszy mo-kyu i 6kyu. W takim przypadku można by sobie darować ćwiczenia podstawowe, np. pady dublujące się z aikido, a przejść od razu do konkretnych.
        Możliwości jest wiele. Sądzę, że jest wiele ścieżek pielęgnowania tradycji i powrotu do korzeni aikido i że – jak Pan słusznie zauważył – nie trzeba łatać ubytków aikido obcymi sztukami walki tylko tą, z której wyrosła. Kwestia tylko przekonania sceptycznych instruktorów, wciąż traktujących Daito jako skrajne przeciwieństwo aikido, do którego nie warto wracać. I to jest pewnie najtrudniejszy element.

  2. Panowie, a nie zastanawiało was dlaczego kluby aikido nie są skłonne reaktywować daito-ryu? Odpowiedź jest prosta, bo to twarda sztuka walki, która jest przeciwieństwem aikido i zarazem jego cieniem. 😉 I nie tylko chodzi o to, że brakuje nauczycieli i znawców tej sztuki walki. Jeżeli mówimy o daito ryu na wzór tego, co robił Sokaku Takeda i jego najlepsi uczniowie, to nie jest to zabawka dla słabeuszy czy staruszków, którzy często w ramach rekreacji uczęszczają na zajęcia aikido, żeby mieć lepszą sprawność, ale w prawdziwych walkach ulicznych wymiękają od razu.
    Mój znajomy instruktor i sensei aikido słusznie zauważył, że daito jest mocno kontuzjogenne i chcąc wykonywać je prawidłowo i skutecznie a zarazem nie mieć problemów z ciągłymi i brzemiennymi w skutkach kontuzjami ćwiczących, musieliby trenować je tylko ci najlepiej do tego przygotowani. Pomysł z dopuszczeniem osób posiadających co najmniej 5 czy 4 kyu aikido do sekcji daito ryu? Ja bym nie dopuścił nikogo bez hakamy czyli od 2 kyu wzwyż, może wyjątkowo od 3 kyu – i też po dobrym przetestowaniu umiejętności zaawansowanych padów i przewrotów. Jeżeli natomiast to ma być zwykła kopia aikido i początkujących uczymy padów od podstaw itp., to bez sensu raczej.
    Pamiętajcie, jaki był cel daito ryu – poważnie uszkodzić lub zabić przeciwnika. Aikido wytworzyło coś zupełnie przeciwnego, nawet jeśli bazowało na tym samym źrodle. Zobaczcie sobie chociażby, jak wygląda irimi nage w aikido, a jak podobne techniki w daito ryu, z których irimi nage się wywodzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s