Aikido – dynamiczna sfera

Aikido i dynamiczna sfera

Autor: Adele Westbrook, Oscar Ratti
Oprawa twarda, stron 333., format 16×24
Pierwsze wydanie w Polsce w 1997 r., wznowienia mają inne okładki.

DSCF1103a

Książka legendarna, wychowało się na niej pokolenie aikidoków. Z perspektywy czasu oceniam ją jednak jako średnią. W swoim czasie po prostu nie miała sobie równych, dziś jest o wiele więcej literatury i jest do czego się odnieść.

Aikido jest przedstawione w ujęciu idealistycznym i osoby które zainteresowały się tą sztuką ze względu na ideę będą zadowolone. Autorzy zajęli się nie tylko przedstawieniem kontekstu powstania aikido, ale etyką, jest trochę diagramów, a nawet takie określenia jak „podstawowe obroty pionowe” i „spirale i półspirale neutralizacji”. Słowem część teoretyczna jest bardzo rozbudowana.

DSCF1101a

Opisy technik stanowią większą część książki. Są dobrze zilustrowane, a objaśnienia są obszerne.

DSCF1102b

Prezentacja technik w ujęciu systematyki (kolejność prezentacji, podział) jest niestety dla mnie niezrozumiała. Ataki pokazane są na stronach 50-51, a techniki zaczynają się od strony 143. I potem mamy coś takiego: „Rzut numer 8, atak numer 14”. I zgadnij człowiecze o który rzut i atak chodzi. Za każdym razem trzeba się wczytywać w opis. Widać na zdjęciu powyżej że obrazki niekiedy są umieszczone nielogicznie. Na przykład na lewej stronie pokazany jest jako pierwszy atak w momencie kontaktu, ze strzałeczkami rozrysowanymi jak przebiega, a potem ustawienie przed atakiem. A dlaczego nie odwrotnie? A może zamysł był żeby oglądać ilustracje „koliście” (przeciwnie do ruchów wskazówki zegara)? Na prawej stronie widać że ryciny „płyną”. Ma to walory estetyczne, ale czy tak jest czytelniej? Wątpię.

Są też sytuacje gdzie na jednej stronie jest kilka technik a ryciny przez całą książkę nie są numerowane. Albo że opis jest na jednej stronie, a rysunki na drugiej (po przewróceniu kartki). Czyli niby przejrzysty układ książki ale mając w ręku nie czuje się tego.

Na pewno wyjątkowy w literaturze aikido jest fragment (około dwóch stron) o medytacji, odnajdywaniu własnego centrum i nauce oddychania brzusznego. Niestety poległem (nie potrafię wykombinować jak wciągać powietrze nosem żeby przy tym powstawał dźwięk przypominający „u”). Autorzy zdawali swoje stopnie mistrzowskie u Koichi Tohei, stąd takie naleciałości, ale w całości książki nie jest ten wpływ rażąco widoczny (na przykład przez położenie nacisku na ki). Wręcz przeciwnie, treść jest dobrze wyważona. Jedyny niedosyt to marginalne potraktowanie broni w aikido.

Atutem książki są te ryciny – są piękne. Nie tylko wizualnie, ale przedstawienie ruchów w technikach jest zrobione w taki sposób, że widać w nich piękno i grację ruchów w aikido.

Ogólnie solidna pozycja, ale dla mnie nie lekka do czytania, raczej przytłaczająca (styl i obszerność tekstu). To jest książka do której czasem się wraca, odnajdując coś nowego albo zapomnianego. Ale jako pierwszy podręcznik – nie polecam.

.

2 odpowiedzi na “Aikido – dynamiczna sfera”

  1. A ja tu do końca się nie zgodzę. Spośród książek, z którymi miałem okazję do tej pory się zapoznać, tą pozycję uznaję za jedną z najlepszych (jeśli nie najlepszą) dla początkującego. Autorzy podeszli do tematu bardzo kompleksowo, kładąc bardzo duży nacisk nie tylko na techniki, ale przede wszystkim na przygotowanie i ćwiczenia rozgrzewkowe. Wiele nowszych pozycji (np. Shioda, Saito, Nishio) albo pomija ten element, albo omawia go bardzo skrótowo. B. Łuniewskiego jeszcze nie czytałem, więc nie wiem.
    Paradoksalnie, jeśli ktoś rozpoczyna przygodę z Aikido, to lepiej jak zacznie – oprócz Dynamicznej Sfery – od np. starych książek Jacka Wysockiego czy Sztuki Walki dla gentlemanów (nie wiem, jak z książką M. Woźniaka), a potem sięgnie po inne, wyżej wymienione. Wiele starszych, polskich pozycji książkowych omawiało tematykę aikido nie tylko w odniesieniu do technik, ale całej otoczki z tym związanej. Nawet jeśli mają sporo wad w treści, to warto się z nimi zapoznać, a następnie przejść do trudniejszych pozycji.

  2. Dla mnie też kiedyś była to najlepsza książka, ale to zmieniało się u mnie. Nieraz jest tak że jakaś książka jest dla mnie trudna w odbiorze, bądź nudna, czy w jakikolwiek sposób do mnie nie trafia, natomiast po latach gdy wracam do niej jest w porządku. I odwrotnie.
    Myślę że zmienia się i wiedza i oczekiwania. Na pewno warto zapoznać się z każdą jaka wpadnie w ręce, choć na pewno każdy ma swoje ulubione.
    Obecnie moją ulubioną którą chętnie kupiłbym po polsku to jest książka Saito – „Takemusu Aikido, Volume 1: Background and Basics”.

    Rzeczywiście aspekt rozgrzewkowy jest obecnie pomijany. Książkę którą dobrze wspominam pod tym względem to „Aikido – sztuka walki dla dżentelmenów”.

    Łuniewski i jego książka – to właściwie słownik jest. Akurat jestem człowiekiem który wartość publikacji nie mierzy ilością dan autora. Książka Łuniewskiego to jest coś co warto mieć – całe słownictwo Aikikai.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s