samoobrona kobiet – o zajęciach

Dlaczego jest tak mało kursów samoobrony dla kobiet i klubów

Mała liczba zainteresowanych
Teoretycznie wiele – przeważnie młodych i aktywnych kobiet – chciałyby coś poćwiczyć, ale w momencie gdy zainteresują się tematem trafiają na możliwość zapisania się do klubu aikido, karate, kung-fu. Tak więc te osoby szukając możliwości zdobycia umiejętności obrony od razu ją znajdują. Nigdy więc nie ma wystarczającej grupy dziewczyn/kobiet by taka grupa czy kurs miał szanse zaistnieć bo osoby aktywne zapisują się gdzie indziej na bieżąco. Z tego samego powodu jakikolwiek nowy klub sztuk walki będzie miał ciężko – w małym mieście czy okolicy nie utrzyma się. Może wchłonąć określoną liczbę zainteresowanych, a jest ona niewielka. W dużych aglomeracjach gdzie przemoc jest powszechna z pewnością byłoby łatwiej.

Niemożność zapisania się
Są kobiety które chciałyby umieć się obronić przed potencjalnym atakiem, ale zawsze brakuje na to czasu. Życie to sztuka wyboru, często jeśli już mają czas to wybierają siłownię, bieganie, fitness.
Jest niewielka grupa kobiet która doświadcza przemocy domowej – są to nieprzyjemne rzeczy i co gorsza nawet chcąc nie mają możliwości uczestniczenia w takich zajęciach.

Trudności logistyczne
Są sytuacje gdy znajduje się osoba chętna która ma kwalifikacje i chęci taki kurs poprowadzić. Barierą jest sala – koszt wynajmu musi być pokryty przez uczestników (a jest z tym kłopot przy grupce mniejszej niż 10 osób). Również wyposażenie – maty, przyrządy do ćwiczenia uderzeń i kopnięć. Pomijając koszt zakupu – nie ma gdzie tego trzymać, trzeba to wszystko nosić ze sobą. Nawet taka prosta sprawa jak materace – szkoła nie zezwala na korzystanie z ich materacy jednocześnie odmawiając miejsca na składowanie prywatnych.

Trudny materiał
Z opinii osób na forach które prowadziły takie zajęcia, jak również z większości filmów z takich zajęć dostępnych na YouTube wynika, że niestety ale grupę kobiet ciężko się prowadzi. Powyżej kilku osób zaczyna się paplanina – nie bez powodu zajęcia dla kobiet prowadzi często 2-3 facetów żeby to ogarnąć.
Oprócz tego wolniej się uczą, zwłaszcza uderzeń. Są pozytywne cechy oczywiście (wytrwałość, odporność na ból, spryt) ale sztuki walki to męskie sporty ze swej natury i kobiety mają ciężej. Nie chodzi tu nawet o „załapanie” technik ale o odruchy czy bariery fizyczne. Nauczenie czegokolwiek grupy kobiet nie różni się niczym od uczenia facetów, ale nauczenia skutecznego uderzania (a przecież po to się chodzi) – długa droga.

Inne przyczyny
Nawet gdy grupa się zawiąże trudno jest ją utrzymać. Przeważnie ćwiczy się w parach. Nie wiem w czym to idzie, ale przeważnie jak koleżanka przestaje chodzić to rezygnuje się z treningów.

Jest też tak, że organizując samoobronę dla kobiet już na starcie trener pozbawia się połowy potencjalnych ćwiczących (50% populacji to faceci). To też jest powód dlaczego takie kluby nie powstają.

Jak rozpoznać dobrego instruktora i dobry klub
Dobry instruktor może nas niekoniecznie uczyć dobrych rzeczy. Trzeba nauczyć się odróżnić ziarno od plew.
W internecie można natknąć się na różne porady na temat samoobrony dla kobiet. O ile teksty są przeważnie naprawdę wartościowe, o tyle co do materiałów filmowych mam sporo zastrzeżeń. Większość z nich przedstawia okładanego faceta przy założeniu że on się daje okładać, po zaatakowaniu kobiety stoi już do końca bezbronny. Nierzadko na filmach podkładają się żeby pokazana technika się udała.
Dosyć często uatrakcyjnia się trening ucząc obrony przed pistoletem czy nożem. Jak się zastanowić głębiej to wmawianie komuś że na kursie nauczy się obronić przed nożem jest nieodpowiedzialne i głupie.
Często uczy się rzeczy pozornie przydatnych.

Jak się uczyć i co jest wartościowe?

Przystąpienie do zajęć

Jeśli przystępujesz – wiesz po co. Chcesz się czegoś nauczyć. Zajęcia nigdy nie trafią 100% w twoje oczekiwania – każdy oczekuje czegoś innego i nie da się wszystkim dogodzić, ale staraj się wynieść z każdego treningu coś.

Inaczej wygląda samoobrona kobiety w domu bitej przez męża, inaczej dziewczyny ciągniętej za warkocz w gimnazjum, inaczej kobiety wracającej wieczór z pracy do domu. Można indywidualnie dobierać techniki pod potrzeby, ale początek jest zawsze ten sam.

Nauka oswajania się ze stresem w sytuacji zagrożenia

Jest to ważne, a niechętnie się tego uczą. Każda napaść może skończyć się rzuceniem o ścianę czy np. obaleniem na ziemię. To jest wystarczający szok i stres osłabiający reakcje i w takich momentach zapomina się większość zdobytych umiejętności. Są ćwiczenia na to, pozwalające się oswoić z takimi sytuacjami.

Nauka padów i przewrotów

To absolutnie każdy musi się nauczyć. Niezależnie czy na sali gimnastycznej są materace czy też nie, w życiu w sytuacji napaści na pewno będzie chodnik, asfalt, trawa, goła ziemia. Umiejętność upadania tak żeby nie bolało nie tylko sprawia że trening nie kojarzy się z bólem, ale kiedyś pozwoli nam podjąć równą walkę z napastnikiem.

Przełamywanie słabości

Nie chodzi mi o słabość w sensie fizycznym że np. ktoś nie poradzi sobie na rozgrzewce – nie ma takiej opcji, rozgrzewka nie jest ciężka. Mam na myśli blokady psychiczne – np. ktoś boi się uderzyć. Może być np. sytuacja taka że kobieta uderzy napastnika i od razu wystraszy się że zrobiła mu krzywdę, gdy tak naprawdę poprzestając na jednym uderzeniu tylko spotęgowała jego agresję. Trzeba to w sobie przełamać, napastnik nie będzie miał takich dylematów. Są ćwiczenia na to.

Nauka uników i zejść

To również jest istotne, kobieta jest słabsza fizycznie i nie może się siłować bo przegra. Musi „wypracować” sobie w starciu przewagę – albo przez zaskoczenie, albo przez spryt – i doprowadzić do unieszkodliwienia napastnika.

Nauka dźwigni i rzutów

Dźwignie na stawy i rzuty to jest to co wyrównuje szanse. Ludzie są silniejsi i słabsi ale stawy mają takie same. Analogicznie – facet może bez problemu przyjąć cios kobiety, ale powalenie na ziemię na plecy – już niekoniecznie potrafi tak szybko się pozbierać.

Nauka uderzeń i kopnięć

Wydawałoby się umiejętność podstawowa ale naprawdę ograniczona. Ataki na kobiety mają charakter przeważnie gwałtu bądź rozboju, więc wymiany na pięści nie będzie, nie ma co się na to nastawiać.Są określone sytuacje w których ma to sens (faktycznie zadziała). Niemalże mityczny „kop w jaja” jest przereklamowany, co nie znaczy że nie warto nauczyć się mocno kopać i uderzać. Ale z głową, w połączeniu z różnymi „chwytami”.

Nauka walki bronią

Nie sądzę żeby kobieta nosiła broń przy sobie (co najwyżej gaz), niemniej mogę nauczyć podstaw obrony pałką teleskopową czy kijem – traktuję to jednak jako margines i ciekawostkę.

Przykład negatywny i pozytywny podejścia do samoobrony dla kobiet

Najpierw negatywne, „efekciarskie” podejście. Przede wszystkim kobieta nie jest w stanie zerwać jedną ręką duszenia taka łapą, widać też że są kłopoty z założeniem dźwigni mimo że napastnik na filmiku tylko czeka żeby się położyć. Jeżeli tak radzi sobie instruktorka, cóż może zwykła kobieta.

 

A tutaj dobry instruktor – i porady jak obronić się przed gwałtem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s